Abby Geni – „Strażnicy światła” – Wyd. Kobiece

Abby Geni – „Strażnicy światła” – Wyd. Kobiece

strażnicy światła

Siedmioro ludzi. Mała wyspa. Mniej lub bardziej przypadkowa śmierć.

Przygodę rozpoczynamy od końca. Dopiero po kliku stornach wprowadzenia zaczyna się początek historii Mirandy – fotografki dzikiej przyrody, która zamieszkała na opuszczonych Wyspach Farallońskich, aby przez rok uwieczniać cuda dzikiej przyrody.

Całą historię poznajemy z perspektywy Mirandy. Jest ona narratorką, przez co mamy pogląd na całą historię z „pierwszej ręki”. Doskonale poznajemy odczucia głównej bohaterki, utożsamiamy się z nią, a w chwilach grozy- boimy się tak samo.

Opowieść rozgrywa się na skalistym archipelagu niedaleko wybrzeża kalifornijskiego. Jedynymi towarzyszami głównej bohaterki jest grupa siedmiu naukowców, zajmujących się badaniem miejscowych gatunków ryb, szczególnie rekinów żerujących w pobliskich wodach, oraz ptaków morskich. Niedługo po przybyciu Mirandy na wyspę, zostaje ona zaatakowana przez jednego z jej mieszkańców. Kilka dni później odnalezione zostaje ciało prześladowcy. Śmierć wygląda na nieszczęśliwy wypadek. Z czasem jednak Miranda poznaje sekrety i legendy miejsca, w którym postanowiła zamieszkać, odkrywa jego mroczne tajemnice a niewyjaśniające się akty przemocy sprawiają, że Miranda nabiera podejrzeń co do swoich współtowarzyszy. Grozy nadaje również określenie, jakie zostało przypięte do tego dzikiego miejsca – „Wyspy Umarłych”.

Cała opowieść zrobiła na mnie pozytywne wrażenie. Książkę polecam tym, którzy lubią nieoczekiwane zakończenia, nieprzewidywalną akcję oraz sporą dawkę zagadek i niedomówień. Jest to kryminał, który czytamy jednym tchem, myślimy o nim po zamknięciu książki i przerabiamy całą historię w głowie po stokroć, zastanawiając się nad jej rozwinięciem. Abby Geni stworzyła powieść, która przyciąga tajemniczością i grozą. Całą akcję umieściła w ponurym i mrocznym klimacie dzikich wysp, przez co nostalgiczny i smętny nastrój towarzyszy nam przez całą drogę głównej bohaterki.

Dodatkowym atutem jest okładka projektu Ilony Gostyńskiej-Rymkiewicz. Zachowana w odcieniach granatu i niebieskości  przedstawia kobietę, do połowy zanurzoną w wodzie. Książka zdecydowanie zasługuje na uwagę tej części czytelników, którzy lubią zagadki i nieoczywiste rozwiązania. Zaskakująca jest sama bohaterka, sceneria i niepokojące wydarzenia dziejące się na tak małym obszarze podejrzanych. Przeczytałam z przyjemnością.

Abby Geni – „Strażnicy światła” – Wyd. Kobiece
Sam oceń!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *