Brad Parks – “Siedź cicho” – Wyd. Czarna Owca

Brad Parks – “Siedź cicho” – Wyd. Czarna Owca

siedz cicho

„Siedź cicho” Brada Parksa po kilku pierwszych stronach wydawał się banalny, żeby nie powiedzieć nudny. Sędziemu federalnemu i jego żonie porwano dzieci .On ma wydać wyrok w sprawie dotyczącej patentu na powszechnie stosowany lek, więc chodzi o kolosalne zyski dla strony, która otrzyma korzystny dla siebie wyrok, tak więc grono podejrzanych można uznać za stosunkowo wąskie. Ale na szczęście dla czytelników, to co od początku wydaje się takie oczywiste,  to tylko ślepy trop prowadzący sędziego, a wraz z nim czytelnika na manowce.

Rodzice porwanych bliźniąt zaczynają oczywiście na własną rękę prowadzić śledztwo. Wszystko musi zostać okryte tajemnicą, stawką w grze jest przecież życie ich dzieci. Zaczyna się gra pozorów i udawanie, że nic się nie stało. W szkole, do której chodziły dzieciaki i sądzie nie jest to takie trudne, nieco gorzej rzecz ma się z rodziną, która mieszka niedaleko i interesuje się sobą nawzajem.

Całą historię oglądamy oczami ojca, to jemu towarzyszymy  na sali sądowej,  kiedy to wydaje wyroki zgodne z wolą porywaczy, mamy też wgląd do jego przemyśleń i wszystkich podejrzeń. I tu zaczyna się jazda bez trzymanki. Po dogłębnej analizie wszystkich dowodów, do ścisłego grona podejrzanych trafia żona sędziego. Od tego momentu książkę zaczyna się czytać z wypiekami na twarzy, a czytelnik szuka gorączkowo odpowiedzi na pytanie czy matka może narazić dzieci na to, co przydarzyło się Samowi i Emmie. Z jednej strony wydaje się to nieprawdopodobne, z drugiej jednak fakty mówią same za siebie. Ponad 500 stron łyka się z ogromną szybkością , a pytania i wątpliwości zaczynają się mnożyć.

W książce obok wątku kryminalnego jest też bardzo ciekawy wątek medyczno-społeczny odsłaniający kulisy walki wielkich farmaceutycznych koncernów nie o nasze zdrowie, ale o wpływy do swojej kasy. W tej historii nic nie jest takie na jakie wygląda. A my ciągle zaskakiwani jesteśmy nagłymi zmianami  w kręgu podejrzanych i trochę tak jak w życiu, przyjaciele okazują się niekoniecznie przyjaźni  a głoszący troskę o pacjentów, troszczą się wyłącznie o ilość zer na koncie.

Na koniec jednak muszę zepsuć trochę tą cudowną  laurkę na cześć Brada Parksa. Koniec historii jest jak dla mnie totalnie zwalający z nóg, ale w tym najgorszym gatunku. Żałuję, że nie mogę dokładnie powiedzieć co dokładnie mi się nie podobało, powiem tylko, że po doczytaniu do końca zostałam z pytaniem „dlaczego taka super historia skończyła się tak beznadziejnie”. Zastanawiam się do dzisiaj i nie mogę znaleźć odpowiedzi. Mimo to gorąco polecam, nawet tym którzy nie lubią książek w których dzieci stają się ofiarami.

Brad Parks – “Siedź cicho” – Wyd. Czarna Owca
Sam oceń!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *