Joanna Chmielewska – “Złota mucha”

Sam oceń!

Joanna Chmielewska – “Złota mucha”

zlota mucha

Pora na kolejny kryminał jednej z moich ulubionych pisarek.  Jako, że książka na początku nie bardzo przyciąga do zagłębienia się w dalsze losy bohaterki Joanny, spróbuję Was zachęcić i uchylić rąbka tajemnicy, tego jakże zaskakującego opowiadania.

Cała historia rozpoczęła się nad Morzem Bałtyckim, na mierzei, gdzie co roku rybacy ale i turyści zdobywają bursztyn, który wyrzuca morze. Jest przy tym niesamowita walka o każdy, chociaż najmniejszy kawałeczek tego wspaniałego bogactwa. Trzeba dodać, że nie bez powodu toczy się taka rywalizacja. Otóż bursztyn oczywiście jest wysoko płatny, może niekoniecznie w skupie, lecz prywatni pośrednicy, którzy się tym zajmują za okazalsze perełki potrafią proponować naprawdę wysokie ceny. Tak też rozpoczyna się historia naszej bohaterki, która wraz ze swym pierwszym mężem(trzeba tu powiedzieć, że akurat do mężczyzn to ona nie ma szczęścia), którego nazywa “słodki piesek” wybiera się właśnie na urlop nad morze. Niekoniecznie jest to szczęśliwe małżeństwo, gdyż wybranek jest niesamowicie przystojny i wiele kobiet próbuje go poderwać, z czego zresztą on jest szczęśliwy.

I tak pewnego dnia Joanna widzi jak młodej parze udaje się wyciągnąć całkiem duże i interesujące okazy. Pierwszy, to bursztyn z muchą w środku, lecz uwaga, wcale nie jest to mucha zwyczajna, bo jej skrzydełka są złote, a i rozmiarami odbiega od normalnej. Drugi to bursztyn z opalizującą chmurką w środku, która mieni się pod światło. I w końcu ostatni bursztyn a w środku mała rybka, która dopiero co wykluła się z jajeczka bo na ogonku właśnie ma takie jajeczko. Wszyscy są pod ogromnym wrażeniem.

Niestety para w niewyjaśnionych okolicznościach ginie, a wraz z nią giną drogocenne bursztyny. Joanna tak naprawdę sama jeszcze nie wie, że w całą sprawę będzie bardziej zamieszana niż ktokolwiek inny, i że przyjdą takie dni, kiedy tylko i wyłącznie będzie o tym myślała i próbowała rozwikłać tajemniczą zagadkę.

Czas na okładkę książki. Wszystkie rysunki projektuje Andrzej Pągowski. Trzeba przyznać, że są to bardzo specyficzne obrazki, takie które czytelnik zrozumie dopiero gdy zagłębi się w lekturę. Osobiście do gustu przypadają mi bardzo, gdyż są proste, kolorystyczne i projektowane z pomysłem.

O serii kryminałów Joanny Chmielewskiej, w tym “Złota mucha”, bez żadnych wyrzutów sumienia śmiało powiedzieć można, że są to arcydzieła polskiego kryminału. Jeszcze nigdy nie czytałam autora, który potrafi do swej opowieści wpleść szybką akcję, ale i dużą dozę humoru. Ilość stron również jest wystarczająca, bo przecież trzysta stron, każdy przeczyta, a ponad to nie jest ciężka i spokojnie zmieści się w damskiej torebce.

 

Moja ocena: 10/10

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.