Kennedy Hudner – „Zgiełk wojny”. Tom I – Wyd. Drageus

Kennedy Hudner – „Zgiełk wojny”. Tom I – Wyd. Drageus

zgiełk wojny tom I

Emily Tuttle to młoda dziewczyna, która ogromnie chce zaciągnąć się do wojska. Co prawda nie chce być oficerem czy dowódcą statku kosmicznego, chce zostać historykiem. Przechodzi trudne i ciężkie szkolenie, ale to nie przeszkadza jej w odnalezieniu tam przyjaciół, z którymi, choć sama jeszcze tego nie wie, los połączy ją na bardzo długo.

Jednak atmosfera pomiędzy planetami Dominium, Victoria i Tilleke jest dosyć napięta, wojna wisi na włosku i niestety wszystko na nią właśnie wskazuje.  Emily choć bardzo chciała zostać historykiem, trafia do Ojczystej Floty Victorii i tam odbywa najpierw szkolenie, a następnie staż. Zaskoczeniem dla wszystkich jest zmysł taktyczny, który okazuje dziewczyna na ćwiczeniach. Potrafi przechytrzyć nawet swoich dowódców pod którymi działa. I tak wszystko działoby się własnym tempem, gdyby nie nagły zwrot akcji. Oczywiście wszyscy przygotowują się do wojny i gdy już nadchodzi jej czas, Victoria nie ma nawet najmniejszego pojęcia o tym co przygotowało dla niej Dominium, jakie niespodzianki ma w zanadrzu i z kim połączyło swoje siły.

Rozpoczyna się wojna w której Victoria będzie miała ogromne kłopoty…bitwa toczy się na życie lub śmierć.

Książka która wciąga już od pierwszych stron to naprawdę rzadkość, ale taką perełką jest właśnie Zgiełk Wojny. Kiedy tylko przeczytacie cztery pierwsze rozdziały, sami przekonacie się, że nie będziecie w stanie oderwać się od książki i cały czas będziecie ciekawi co wydarzy się dalej. Ogromnym plusem, ale też myślę, że doskonałym zagraniem jest długość rozdziałów. Kiedy trzeba są krótkie – dosłownie jedna, dwie strony, zaś kiedy rozpoczyna się bitwa rozdziały robią się nieco dłuższe, ale w taki sposób aby zachęcić i zaciekawić czytelnika. Doskonałe jest również to, że nie widzimy cały czas perspektywy tylko Victorii, tutaj przenosimy się także do Dominium i do Tilleke, widzimy jakie mają plany i co w danym momencie myślą i robią.

Naprawdę już dawno nie czytałam tak dobrej i wciągającej książki. Pomimo tego, że na początku ciężko było mi się odnaleźć w tym, kto jest z Dominim, Victorii a kto z Tilleke, to po kilku dalszych rozdziałach już doskonale wszystko i wszystkich rozdzielałam. Trzeba tutaj oczywiście zauważyć, że jest to dopiero pierwszy tom, a kończy się on w takim momencie, że wprost nie można nie czekać na kolejny i na dalsze losy bohaterów.

Książka zawiera 527 stron, litery są duże i nie męczą wzroku. Książkę po prostu zamiast czytać – „pochłania” się.

Polecam wszystkim, którzy kochają fantastykę!

Moja ocena: 10/10

Sam oceń!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.