Siri Pettersen – „Dziecko Odyna” – Wyd. Rebis

Sam oceń!

Siri Pettersen – „Dziecko Odyna” – Wyd. Rebis

dziecko odyna

Skandynawskie fantasy to pierwszy taki gatunek literacki, z którym się zetknęłam. Oczywiście napisany całkiem zwyczajnie porównując do podobnych książek, lecz z elementami, które odstępują od normy, jest to świat skandynawskich bogów.

Nastoletnia Hirka urodziła się bez ogona. W świecie, w którym żyje, niestety przedłużenie kręgosłupa jest jak błogosławieństwo, które zostaje na całe życie. Kiedy była jeszcze niemowlęciem w zaśnieżonych górach, spowitą w białą derkę znalazł ją pewien mężczyzna. Kiedy pierwszy raz obejrzał dziecko w świetle świecy przeraził się, ponieważ dziecko nie miało ogona i ledwie żyło. Najpierw uznał ją za Widzącego, czyli istotę z zaświatów, która polegała tylko i wyłącznie na swoim węchu i dotyku. Ponad dekadę temu podobno przybyli oni na ziemię  zamieszkiwaną przez ogoniaste istoty i pragnęły krwi. Oczy pokryte bielmem przerażały i mroziły krew w żyłach. Kupiec postawił zatrzymać przy sobie sierotę, która jak się okazało była całkiem normalna. Żeby nikt nic nie podejrzewał mężczyzna na malutkim ciele niemowlęcia tuż nad kością ogonową, zrobił cztery głębokie nacięcia. W skutek czego później twierdził, że zaatakowały ją wilki i odgryzły ogon. Tak właśnie mała Hirka wyrosła na odważną piętnastolatkę, która nie boi się niebezpieczeństwa i nigdy nie tchórzy.  Żyjąc z przybranym ojcem i brakiem świadomości swojego pochodzenia, uznaje się za taką jak jej rówieśnicy. Wszystko diametralnie się zmienia, kiedy nadchodzi czas Rytuału, czyli sprawdzianu kompetentności czerpania magii od ziemi. Kiedy Hirka uświadamia sobie, że nie posiada owego daru, zaczyna zadawać pytania jedynemu członkowi jej małej rodziny. Wychodzi na jaw, że Hirka jest Dzieckiem Odyna.

Czy jej dziedzictwo bardziej okaże się przekleństwem, czy raczej błogosławieństwem?

Książka bardzo zgrabnie napisana, uwielbiam, kiedy w elementy fantasy autor postanawia wpleść elementy świata mitycznego, lub po prostu wątki miłosne. Czytając, trochę czułam się jakbym jeszcze raz oglądała Thora. Z resztą przeczytacie sami, to zobaczycie. Może moja początkowa niechęć do tej książki brała się z widoku okładki, bo na pierwszy rzut oka ogon wygląda na przeciętą żyłę? Jednak szczęśliwe książka okazała się bardzo dobra i  przyjemna w czytaniu.

Polecam fanom fantastyki!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *