Archiwa tagu: puncewicz góry na opak 2

Olga Puncewicz – “Góry na opak 2. Czyli rozmowy z tymi co zostają”

Olga Puncewicz – “Góry na opak 2. Czyli rozmowy z tymi co zostają”

góry na opak 2

Książka Olgi Puncewicz „Góry na opak 2” to, jak informuje podtytuł rozmowy z tymi, co zostają.

8 rozmów z osobami, które straciły kogoś bliskiego w wysokich górach. O swoich doświadczeniach opowiadają żona, brat, synowie, matka.

Sięgając po książkę myślałam, że znajdę w niej odpowiedź na pytanie jak można poradzić sobie po stracie bliskiej osoby, miałam nadzieję, że dowiem się również po co idzie się w wysokie góry i czego się tam szuka.

Bohaterowie książki ryzykowali przecież zdrowie i życie, pozostawiali kochające rodziny, małe dzieci, dobrze prosperujące interesy po to żeby w górach w ostateczności znaleźć śmierć.

Książkę czyta się z gęsią skórką na całym ciele, ale także z rosnącym z każdą przeczytaną stroną przygnębieniem. Jest to opowieść o śmierci i uczuciach tych, którzy zostają. Tym rozmowom często towarzyszy dokładny opis przebiegu wypadku i tego jak bliscy czuli się w momencie otrzymania informacji o tragedii. Co zrobili, jak wyglądały godziny i dni po wypadku ich najbliższych, godzina po godzinie, minuta po minucie. I jakby tego było mało, czytelnik jest konfrontowany z innymi tragicznymi wydarzeniami jakich doświadczyli rozmówcy pani Olgi Puncewicz. Strata dziecka, kolejna śmierć w rodzinie, bankructwo firmy. Całe nieszczęście tego świata jak w soczewce skupi się na kartach książki i chociaż autorka stara się pokazać pozytywne aspekty życia bohaterów swoich rozmów to jednak bezmiar opisanych nieszczęść przytłacza iskierki optymizmu, które rozbłyskują w poszczególnych rozmowach. Nawet ostatnia wypowiedź mamy znanej podróżniczki Martyny Wojciechowskiej ,która na szczęście nie zginęła w górach, nie niesie ze sobą optymizmu.

Ktoś mógłby powiedzieć, że od trudnych tematów nie należy uciekać. Zgadzam się z tą opinią w pełni, jednak nie w takim  natężeniu jakie jest prezentowane w książce. Jak dla mnie za dużo nieszczęść przypadających na niespełna 250 stron opowieści.

Zdjęcia umieszczone w książce uświadamiają czytelnikowi jak piękne i potężne są góry. Podziwiam doskonale dobrany tytuł, góry są tu pokazane faktycznie na opak, to one dominują i ostatecznie pokonują przeciwnika, człowiek nie staje się ich zdobywcą.

Długo zastanawiałam dla kogo jest ta książka. Ja poleciłabym ją tylko tym, którzy lekturę traktowaliby jak terapię. To książka dla ludzi znajdujących się w podobnej sytuacji jak autorka, lub osób ,które czytając o nieszczęściu innych czują ulgę, że ich to nie dotyczy.