Przygodowe, FantasyRecenzje książek

Anthony Ryan – “Lord wieży” – Wyd. Papierowy Księżyc

Anthony Ryan – “Lord wieży” – Wyd. Papierowy Księżyc

lord wieży

Czasy, kiedy żyli sławni rycerze broniący honoru własnego państwa i króla, czasy ostrych wojen, rozlanej krwi i stali. Kiedy miecz wędrował z rąk do rąk, aby w końcu okryć się chwałą…

Lecz pewnego razu uczciwe walki powoli zostały wyparte przez magię i magiczne zdolności, które ludzie posiadali.  Wkrótce poczciwi królowie leżą na łożu śmierci, a kraj popada we władania człowieka, który słabo radzi sobie z walką.

„Lord Wieży” nie jest tylko o jednym bohaterze, o którym wspomina opis na okładce. Warto też powiedzieć kilka zdań o innych, równie ważnych głównych bohaterach występujących w tej książce. Owszem, może na początku jest opisana historia Vaelina Al Sorny, który po ciężkiej bitwie powraca do kraju, jednak pod osłoną kaptura i nierozpoznania, albowiem musi wykonać bardzo ważną misję. Ludzie opowiadają, że zginął podczas walki, dlatego jest mu to na rękę i spokojnie może iść na audiencję u króla. Druga w kolejności jest kobieta o imieniu Reva, która żyjąc pod okiem kapłana jest szkolona, wychowywana i również bita, aby przygotować się do zabicia Ostrza Ciemności (bardzo irytująca osoba). Trzecim bohaterem jest były żołnierz i przyjaciel samego Al Sorny, który złapany i więziony przez przeszło trzy lata walczy o przerwanie u nadzorcy bitew. Ostatnią i najbardziej lubianą przeze mnie bohaterką jest księżniczka Lyrna.  Po tragicznej śmierci ojca postanawia usunąć się w cień, dać szansę swojemu bratu jako królowi. Niedługo po tym wyrusza na zawarcie pokoju z ludźmi lasu.

Wszyscy bohaterowie i ich przygody są bardzo ciekawe. Nie ukrywam, że najbardziej spodobała mi się księżniczka, od samego początku zdążyłam ja polubić i z niecierpliwością czekałam, kiedy autor postanowi dać wykazać się jej. Natomiast irytującą bohaterką była dla mnie Reva, może chciała za wszelką cenę sprawiedliwości, ale jednak słabo jej to wychodziło, była irytująca i naiwna.  Do reszty niestety nie mam jako takich uwag i stwierdzam, że przyjemnie było czytać opasłe tomisko, które ma około 900 stron.

Seria „Kruczy Cień” jest dopiero w gotowości, to był tylko drugi tom, a gdzie następne? Czekamy!

Zobacz także

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.